Anna Fotyga: Donalda Tuska gry Polską. Póki nie jest za późno
Data: 03-10-2010 o godz. 21:04:46
Temat:


Opis potwornej gry, którą od końca sierpnia 2009 roku prowadzili Władimir Władimirowicz Putin i Donald Tusk powoli dociera do świadomości społecznej. Jak chóry w greckiej tragedii wtórowały premierom głosy szefostwa Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, polskiego MSZ z jego szefem i rzecznikiem prasowym, Kancelarii Premiera, ministrów rządu, ich rosyjskich odpowiedników i w końcu ambasadora Grinina. Ta gra wymierzona była w polskiego prezydenta. Jej celem - wyeliminowanie go z polityki. Nikt tego nawet nie usiłował ukrywać. Nie chodziło o polityczne zwycięstwo. Celem było ostateczne usunięcie ze sceny politycznej. Dla większości doświadczonych polityków w kraju i za granicą ta gra była oczywista i czytelna. Milczeli. Lech Kaczyński był politykiem niewygodnym nie tylko dla Rosji.

A przecież nie była to jedyna gra z Donaldem Tuskiem w roli lidera. Cały czas toczy się inna, znacznie bardziej wyrafinowana, trudniejsza do zdefiniowania. Parterami są w niej różni politycy niemieccy i polscy, gra zaś powinna nosić tytuł: „Usuwamy przeszkody w naprawieniu stosunków polsko-niemieckich”.
Jakie to są przeszkody?

Polska nie prowadzi ani jednego przedsięwzięcia, które godziłoby w podstawowe interesy sąsiada, jego władztwo nad terytorium czy bezpieczeństwo energetyczne. Polska powinna te zagrożenia wskazywać, wyrażać swoje zdanie i bardzo konsekwentnie je niwelować. I nigdy nie personifikować problemów. Ludzi związanych z problemami (Kanclerz Schroeder-gazociąg północny), Erika Steinbach (Widoczny znak) można zmieniać, a problemy pozostają. Dla Niemiec i pewnej części polskiego establishmentu ludzie w Polsce dzielą się na „otwartych” i „wrogich”. „Otwarci” to ci, którzy skupiają się na problematyce łączącej, czyli stosują cały katalog wiarygodnie brzmiących uników byle nie powiedzieć: Sprzeciwiam się, to godzi w żywotne polskie interesy. Zrobię wszystko, by do tego nie dopuścić. Zamiast tego słyszymy pokrętne: Nie rozumiemy uzasadnienia ekonomicznego. Oczywiście, że tego nie zrozumiemy, bo projekt-tak, chodzi o gazociąg północny - jest projektem politycznym. To było stanowisko Polski za rządów Jarosława Kaczyńskiego. To Niemcy twierdziły, że projekt ma charakter ekonomiczny. Rząd Tuska przyjął stanowisko Niemiec i swoje wypowiedzi koncentruje na nim, nieco je tylko gmatwając. Podobną tezę postawił W. Putin w Sopocie 1 września 2009 roku i też to przyjęliśmy. Tylko silnych stać na otwartą politykę wobec Rosji, oznajmił przedwczoraj minister Sikorski. Pozwolicie Państwo, że oszczędzę sobie komentarza.

A co z „Widocznym znakiem”? Już wyjaśniam.







Artykuł jest z ABC Miory, Wilenszczyzna, Bialorus, Kresy Portal Edukacyjny
http://www.miory.eu

Adres tego artykułu to:
http://www.miory.eu/modules.php?name=News&file=article&sid=295