Pan Tadeusz Adam Mickiewicz
Data: 26-02-2007 o godz. 19:13:56
Temat: Literatura


Litwo! Ojczyzno moja! ty jeste? jak zdrowie.
Ile ci? trzeba ceni?, ten tylko si? dowie,
Kto ci? straci?. Dzi? pi?kno?? tw? w ca?ej ozdobie
Widz? i opisuj?, bo t?skni? po tobie.


Panno ?wi?ta, co jasnej bronisz Cz?stochowy
I w Ostrej ?wiecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróci?a? cudem
(Gdy od p?acz?cej matki pod Twoj? opiek?
Ofiarowany, martw? podnios?em powiek?
I zaraz mog?em pieszo do Twych ?wi?ty? progu
I?? za wrócone ?ycie podzi?kowa? Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny ?ono.
Tymczasem przeno? moj? dusz? ut?sknion?
Do tych pagórków le?nych, do tych ??k zielonych,
Szeroko nad b??kitnym Niemnem rozci?gnionych;
Do tych pól malowanych zbo?em rozmaitem,
Wyz?acanych pszenic?, posrebrzanych ?ytem;
Gdzie bursztynowy ?wierzop, gryka jak ?nieg bia?a,
Gdzie panie?skim rumie?cem dzi?cielina pa?a,
A wszystko przepasane, jakby wst?g?, miedz?
Zielon?, na niej z rzadka ciche grusze siedz?.

?ród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,
Sta? dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;
?wieci?y si? z daleka pobielane ?ciany,
Tym bielsze, ?e odbite od ciemnej zieleni
Topoli, co go broni? od wiatrów jesieni.
Dóm mieszkalny niewielki, lecz zewsz?d ch?dogi,
I stodo?? mia? wielk?, i przy niej trzy stogi
U??tku, co pod strzech? zmie?ci? si? nie mo?e;
Wida?, ?e okolica obfita we zbo?e,
I wida? z liczby kopic, co wzd?u? i wszerz smugów
?wiec? g?sto jak gwiazdy, wida? z liczby p?ugów
Orz?cych wcze?nie ?any ogromne ugoru,
Czarnoziemne, zapewne nale?ne do dworu,
Uprawne dobrze na kszta?t ogrodowych grz?dek:
?e w tym domu dostatek mieszka i porz?dek.
Brama na wci?? otwarta przechodniom og?asza,
?e go?cinna i wszystkich w go?cin? zaprasza.

W?a?nie dwókonn? bryk? wjecha? m?ody panek
I obieg?szy dziedziniec zawróci? przed ganek,
Wysiad? z powozu; konie porzucone same,
Szczypi?c traw? ci?gn??y powoli pod bram?.
We dworze pusto, bo drzwi od ganku zamkni?to
Zaszczepkami i ko?kiem zaszczepki przetkni?to.
Podró?ny do folwarku nie bieg? s?ug zapyta?;
Odemkn??, wbieg? do domu, pragn?? go powita?.
Dawno domu nie widzia?, bo w dalekim mie?cie
Ko?czy? nauki, ko?ca doczeka? nareszcie.
Wbiega i okiem chciwie ?ciany starodawne
Ogl?da czule, jako swe znajome dawne.
Te? same widzi sprz?ty, te? same obicia,
Z któremi si? zabawia? lubi? od powicia;
Lecz mniej wielkie, mniej pi?kne, ni? si? dawniej
zda?y.
I te? same portrety na ?cianach wisia?y.
Tu Ko?ciuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma
Podniesionymi w niebo, miecz obur?cz trzyma;
Takim by?, gdy przysi?ga? na stopniach o?tarzów,
?e tym mieczem wyp?dzi z Polski trzech mocarzów
Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie
Siedzi Rejtan ?a?o?ny po wolno?ci stracie,
W r?ku trzymna nó?, ostrzem zwrócony do ?ona,
A przed nim le?y Fedon i ?ywot Katona.
Dalej Jasi?ski, m?odzian pi?kny i pos?pny,
Obok Korsak, towarzysz jego nieodst?pny,
Stoj? na sza?cach Pragi, na stosach Moskali,
Siek?c wrogów, a Praga ju? si? wko?o pali.
Nawet stary stoj?cy zegar kurantowy
W drewnianej szafie pozna? u wni?cia alkowy
I z dziecinn? rado?ci? poci?gn?? za sznurek,
By stary D?browskiego us?ysze? mazurek.

Biega? po ca?ym domu i szuka? komnaty,
Gdzie mieszka?, dzieckiem b?d?c, przed dziesi?ciu laty.
Wchodzi, cofn?? si?, toczy? zdumione ?renice
Po ?cianach: w tej komnacie mieszkanie kobiéce?
Któ? by tu mieszka?? Stary stryj nie by? ?onaty,
A ciotka w Petersburgu mieszka?a przed laty.
To nie by? ochmistrzyni pokój! Fortepiano?
Na niem noty i ksi??ki; wszystko porzucano
Niedbale i bez?adnie; nieporz?dek mi?y!
Niestare by?y r?czki, co je tak rzuci?y.
Tu? i sukienka bia?a, ?wie?o z ko?ka zdj?ta
Do ubrania, na krzes?a por?czu rozpi?ta.
A na oknach donice z pachn?cymi zio?ki,
Geranium, lewkonija, astry i fijo?ki.

Podró?ny stan?? w jednym z okien - nowe dziwo:
W sadzie, na brzegu niegdy? zaros?ym pokrzyw?,
By? male?ki ogródek, ?cie?kami porzni?ty,
Pe?en bukietów trawy angielskiej i mi?ty.
Drewniany, drobny, w cyfr? powi?zany p?otek
Po?yska? si? wst??kami jaskrawych stokrotek.
Grz?dki wida?, ?e by?y ?wie?o polewane;
Tu? sta?o wody pe?ne naczynie blaszane,
Ale nigdzie nie wida? by?o ogrodniczki;
Tylko co wysz?a; jeszcze ko?ysz? si? drzwiczki
?wie?o tr?cone; blisko drzwi ?lad wida? nó?ki
Na piasku, bez trzewika by?a i po?czoszki;
Na piasku drobnym, suchym, bia?ym na kszta?t ?niegu,
?lad wyra?ny, lecz lekki; odgadniesz, ?e w biegu
Chybkim by? zostawiony nó?kami drobnemi
Od kogo?, co zaledwie dotyka? si? ziemi.
pobierz ca?osc >>>>





Artykuł jest z ABC Miory, Wilenszczyzna, Bialorus, Kresy Portal Edukacyjny
http://www.miory.eu

Adres tego artykułu to:
http://www.miory.eu/modules.php?name=News&file=article&sid=19